Duży kuchenniak – odnowiony

Niektóre noże to mają ciężkie życie… Ten kuchenniak przeżył PRL i kilka zmian ustrojowych po drodze – co jednak odcisnęło na nim swoje piętno. Jakiekolwiek sygnatury zatarł czas i niezbyt łaskawe traktowanie, ale podejrzewam, że jest to bardzo stary Gerlach… I na pewno nie w oryginalnej oprawie. Wartość nominalna żadna – ale w rodzinie był od dekad. Postanowiłem przywrócić mu nieco blasku i zapewnić kilka kolejnych lat służby.

Efekt końcowy:

Nóż był obrazem rozpaczy… Rozchodzące się drewno rękojeści spaczyło się i podpróchniało. Klinga była głęboko porysowana, krawędź tnąca nierówna i poszczerbiona. Do tego na grzbiecie znalazłem liczne ślady… chyba młotka. Pewnie używano go w charakterze przecinaka:) Piny zrobiono z kawałka aluminiowego pręta… Cóż, po prostu narzędzie typu koń roboczy, różnie bywa.

Ostrze

23 centymetrowe ostrze było całkiem zniszczone… Szlifowałem i gładziłem – 180, 240, 500, 1000 – wiertarką z krążkiem i ręcznie. Delikatnie, żeby nie przegrzać. Potem pasty i polerowanie –  nie udało się usunąć wszystkich rys. Ale teraz klinga wygląda dużo lepiej.

Przed:

Po:

Efekt najlepiej widać porównując stan przed i po na jednym zdjęciu:

Gdy położyłem nóż na płaskim okazało się, że dodatkowo jest zwichrowany i skręcony… Oj – będzie trudno…

Nóż nie będzie miał gardy. W ramach poprawy ergonomii i bezpieczeństwa podszlifowałem rękojeść robiąc miejsce na palec (poszło zadziwiająco łatwo):

Rękojeść

Starą rękojeść – razem z „pinami” – z miejsca wyrzuciłem, bez najmniejszego żalu. Pomysł na nową to brzoza karelska z przekładkami z czerwonej fibry (od strony ostrza).

Czoło złożone i doszlifowane (później i tak musiałem poprawiać…):

Plan:

  • ścisnąć 1 stronę (nóż – fibra – fibra – okładka),
  • przewiercić otwory na piny,
  • skleić 2 stronę
  • Przewiercić otwory na piny.

1 strona ściśnięta:

Po wyschnięciu kleju, przewierciłem okładkę na piny:

i klejenie drugiej strony:

Przewiercanie pinów

Oczywiście najlepiej byłoby mieć do dyspozycji wiertarkę stołową. Niestety jej nie mam. W prostopadłym nawiercaniu pinów przydaje mi się taki pomocnik z wolfcrafta:

Piny przygotowałem sobie wcześniej. Tutaj znajdziecie dokładny opis: Piny Mozaikowe. Pozostało je przyciąć i wkleić:

Szlifowanie

Gdy całość wyschła, nadszedł czas na szlifowanie.

Galeria

Podsumowanie

Nie wszystko poszło gładko. Zwłaszcza nie udało mi się do końca naprostować ostrza, Rdza pod starą rękojeścią zrobiła swoje. Wymusiło to konieczność użycia podwójnej fibry, która trochę wyrównała powierzchnię dla drewna. Idealnie nie jest.

Szlifowanie ostrza było największym wyzwaniem. Nie udało mi się usunąć wszystkich rys. Dalsze polerowanie wymagałoby zebrania zbyt dużej ilości materiału.

Ostatecznie jestem zadowolony, wiele się nauczyłem- jak szlifowanie ostrza czy praca z fibrą. No sama brzoza karelska:) Jej prawdzie piękno pokazało się po wyszlifowaniu i pokryciu olejem lnianym.