Archiwum kategorii: Retro

Ratowanie MegaST4 (część 1)

Kolejny egzemplarz Atari, który dostał mi się w ręce, jest dość wyjątkowy. To MegaST4 – maszyna przeznaczona do zastosowań  profesjonalnych (m. in. DTP) i przewidziana jako odpowiedź na produkty Amiga z linii 1000. Niestety mój komplet był mocno wybrakowany. Właściwie została sama płyta, 2 połówki obudowy i pokrywka na baterie. To wszystko. Czy da się z tego coś uruchomić?

Czytaj dalej Ratowanie MegaST4 (część 1)

Ratowanie Atari 1040 STE (część 1)

W przypadku sprzętów retro zazwyczaj kupuję kompletne zestawy, urządzenia działające i sprawdzone  pochodzące od moich stałych dostawców. Tym razem zostałem po prostu obdarowany (za co jestem darczyńcy niezmiernie wdzięczny:)). Przez zupełny przypadek stałem się więc właścicielem kilku Atari. Niestety były one w dość kiepskim stanie – zdekompletowane i przygotowane do utylizacji. Składając ich resztki okazało się, że jestem w stanie uzyskać jedno „uruchamialne” 1040 STE (oraz MegaST, ale o tym kiedy indziej). Niestety „złomisko” nie zawierało pamięci, stacji dyskietek, zasilania, elementów obudowy. Za dobrą monetę wziąłem zapewnienie, że kompy kiedyś działały a powód ich złomowania był inny niż uszkodzenia.  Wyzwanie:)

Czytaj dalej Ratowanie Atari 1040 STE (część 1)

Almanach NES

Mówi się, że „koń jaki jest… każdy widzi”. Niestety to stare porzekadło zupełnie nie sprawdza się w przypadku konsol NES (Nintendo Entertainment System). W rezultacie można spotkać bardzo wiele wersji tej konsoli, które mogą Wam sprawić… różne niespodzianki:) Na przykład przy zakupie gier, zamiennych padów czy zasilacza.

Właśnie te różnice postaram się zgromadzić w tym tekście.

Czytaj dalej Almanach NES

NES: NTSC czy PAL – czyli dlaczego nie pograłem sobie w Duck Hunt (lockout)

Yes, yes, yes! W mojej kolekcji pojawiła się nowa konsola – NES z 1986 roku:) Z dwoma padami i zapperem:)

Szybkie przegląd aukcji, krótka licytacja – i Duck Hunt w skrzynce pocztowej.

Wkładam kartridża, podłączam zappera, POWER ON… A konsola … resetuje się w kółko! Na sekundę pojawia się pierwszy ekran – po czym konsola restartuje się… Co jest?!

Czytaj dalej NES: NTSC czy PAL – czyli dlaczego nie pograłem sobie w Duck Hunt (lockout)

SD2IEC – wersja „pudełkowa”

sd2iec na Arduino Mega działa całkiem sprawnie. Prototyp powstał jako Arduino Mega podłączone do commodore i modułu SD przewodami od płytki stykowej. Nie ma co ukrywać, że  w takiej formie jest… powiedzmy mało przyjazny dla użytkownika:) Postanowiłem doprowadzić ten projekt do wersji bardziej 'produkcyjnej':) Zamiast przewodów stykowych podłączonych bezpośrednio do gniazd Arduino – zlutowałem płytkę. Zamiast elementów 'latających' swobodnie – obudowa wydrukowana na drukarce 3D.

Czytaj dalej SD2IEC – wersja „pudełkowa”

SD2IEC – commodore 64 i karta SD zamiast magnetofonu (z Arduino Mega)

Odtwarzanie programów i gier z kaseciaka commodore 64 ma swój smaczek:) Ale kupno kaset jest coraz trudniejsze, a same nośniki – nie są niezniszczalne.

Dlatego wymyślono sd2iec. IEC to szeregowy port komunikacyjny commodore. Umożliwia on łączenie commodore z innymi urządzeniami, np. pamięciami masowymi. I właśnie tym jest sd2iec: udostępnia commodore zasoby nagrane na karcie sd przez port iec.

Sam sd2iec nie jest jakimś konkretnym urządzeniem. W sieci znajdziecie wiele różnych realizacji. Niektóre są bardziej chałupnicze – a inne to praktycznie gotowe produkty ze sklepowej półki. Ja swoje urządzenie skonstruowałem zgodnie z projektem Larswad na bazie Arduino Mega2560.

Czytaj dalej SD2IEC – commodore 64 i karta SD zamiast magnetofonu (z Arduino Mega)

instax mini 70 – fotografia natychmiastowa czy… klimatyczna?

Tekst uzupełniony: czerwiec 2019 (po ponad roku użytkowania). 

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami:) Pewnie będziecie w dziesiątkach miejsc, przywieziecie z nich tony zdjęć i kilometry video. Cóż, w końcu karty pamięci są coraz większe – a telefony macie zawsze przy sobie. Możecie nagrać a potem skasować 100 zdjęć jednej doniczki, wysłać na facebooka/ instagrama i… zapomnieć. Być może nawet skopiujecie je wszystkie na dysk laptopa, ale czy kiedykolwiek do nich wrócicie?

Spotkacie na swojej drodze ludzi z lustrzankami. Przylepieni do aparatu szukają, czekają i kadrują – po to, żeby strzelić tę jedyną scenę. Stoi więc taki biedak, ręce sztywnieją (bo „prawdziwy” sprzęt swoje waży), tonie w swoim świecie światła i ekspozycji, żona obok przewraca oczami a dzieciaki z nudów polują na okoliczną faunę.

Jest też trzecia droga: fotografia natychmiastowa. Nie tak 'masowa' jak ta z komórki, nie tak wypieszczona jak ta z lustrzanki – ale powiedziałbym… najbardziej klimatyczna:)

Czytaj dalej instax mini 70 – fotografia natychmiastowa czy… klimatyczna?