XP-Pen Note+: zawsze chciałem mieć takie coś

Swoje projekty zaczynam najczęściej od serii szkiców i konspektów. Podobnie jest u mnie z nauką – dużo łatwiej zapamiętuję, kiedy coś zanotuję (:)). Warunkiem efektywnego notowania jest jednak odpowiednie przechowywanie notatek i ich katalogowanie. Kiedyś używałem do tego skanera, ale to dużo roboty, na co najczęściej nie mam czasu.

XP-Pen Note+ umożliwia 'automatyczną’ digitalizację Waszych odręcznych notatek. Pisze się normalnym długopisem (prawie, o tym później), w normalnym zeszyciku A5 wkładanym do „etui” (czyli samego Note+). „Etui” rozpoznaje maźnięcia długopisu, zapisuje je sobie w pamięci. Potem (lub w czasie pisania) może je przesłać do urządzenia opartego na android lub ios po bluetooth i dalej – w formie obrazków – np. do usługi google drive. Notatki można edytować, tagować itp. – również tłumaczyć na tekst.

Brzmi świetnie?

Samo etui wygląda po prostu doskonale. Jest minimalistyczne, nawet eleganckie, obleczone w przyjemny w dotyku plastik fakturą przypominający materiał o grubym splocie. Na pierwszy rzut oka wydaję się zwykłą, twardą okładką na zeszyt.

Po otwarciu zauważycie port do ładowania urządzenia – co ciekawe z magnetyczną wtyczką. Żadnego wciskania kabli – wtyczka „przysysa” się do portu i tyle. Fajne. Inna sprawa, że moim zdaniem port nie jest najszczęśliwiej umieszczony – dokładnie tam, gdzie przy pisaniu opierają się dłonie. Bardzo to utrudnia pisanie podczas ładowania. A wystarczyło… przesunąć port np. na górę urządzenia. Z drugiej strony – bateria starcza na bardzo długo (tygodnie, nie dni).

Interfejs do użytkownika zwieńcza kilka diod i przycisk nowej strony znajdujący się pod materiałem (zaznaczony przetłoczeniem). Znowu wielki plus dla designu – nic nie haczy, nie wystaje. Nie ma przycisku włączania – w teorii urządzenie powinno aktywować się samo, po otwarciu. Ale o tym poniżej.

Jedna strona etui zawiera „kieszonkę” w którą wsuwa się okładkę zeszytu. Zeszyt ma formę A5 (typu szkolnego). Okładka musi być cienka – poza tym możecie używać normalne zeszyty z papierniczego. W komplecie znajdziecie wkład około 32 – kartkowy, a tak praktycznie – 16 kartkowy, bo aktywna jest tylko część etui pod zeszytem. Trochę marnotrawstwo. Oczywiście zawsze można zeszyt odwrócić i zapisać pozostałe strony. Do etui wkładałem zeszyt 60 kartkowy – nadal działa, chociaż okładka jest dość 'wypchana’.

Z etui dostarczany jest długopis. Niby zwykły (bez żadnej baterii), ze zwykłym wkładem, jaki możecie znaleźć w każdym sklepie papierniczym – a jednak „coś” w sobie ma. Inne długopisy z tym etui nie zadziałają. Niestety sam długopis trochę trąci tanizną – od taki plastik – fantastik. Ładnie zaprojektowany, pasujący do urządzenia – ale przydałoby się coś bardziej wysmakowanego.

Brakuje mi również czegokolwiek, żeby przytwierdzić długopis do etui – pętelki, zakładki, wsuwki – czegokolwiek. A tak  będzie „walał” się w torbie.

Ogólnie urządzenie bardzo mi się podoba. Nie wstyd to-to położyć na biurku. Tutaj XP-Pen naprawdę się wykazał, bez dwóch zdań. Zwłaszcza podoba mi się, że można używać normalne wkłady długopisowe i normalne zeszyty.

Ale przecież nie o wygląd chodzi (przynajmniej nie tylko) – to ma działać.

Pierwsze uruchomienie

Ok, nasyciłem zmysły, to do roboty. Otwieram etui, chwytam w dłoń długopis i… nic. Nie mruga, nie mruczy, nie bipka. Również  żadne z urządzeń androidowych nie wykrywa obecności etui. Ok, rozładowany?

Po podłączeniu kabla ładowania ożywa dioda – jak mniemam – zasilania. Dioda ładowania świeci na czerwono podczas ładowania – i zielono, gdy ładowanie jest skończone. Ładowanie do pełna trwa około 2 godzin. Jedno starcza na tydzień – dwa pracy.

Skoro się ładuje, warto przejrzeć instrukcję. O dziwo – można wygrzebać nawet polską wersję! Niestety instrukcja zajmuje się głównie aplikacją obsługującą urządzenie… Niewiele znajdziecie w niej informacji o jego parametrach (może poza procedurą parowania i ostrzeżeniami o niebezpieczeństwach). Ok, może producent założył, że ono po prostu… działa? A u mnie zonk.

Urządzenie naładowane… Po odłączeniu od zasilania gaśnie dioda ładowania i… tyle.

Oto i tajemnica: między przyciskiem nowej strony i portem ładowania (a właściwie diodami) znajduje się niewidoczny przycisk służący do resetu – albo do budzenia ze stanu uśpienia. Nigdzie tego nie udokumentowano – ale tam jest (co potwierdził mi oficjalny serwis) . Po wciśnięciu urządzenie ożywa. A ja znowu oddycham…

Jaśnieją LED’y. Oprócz tej do zasilania jest kolejna – sygnalizująca komunikację/aktywności. Świeci na niebiesko sygnalizując pracę i mruga przy połączeniu po bluetooth – lub na zielono, gdy rozpoznaje pociągnięcia długopisu.

Działanie

Czyli tak:

  • Wciskacie przycisk nowej strony,
  • Piszecie sobie w zeszyciku,
  • Urządzenie nagrywa ruchy długopisu,
  • Przewracacie stronę w zeszyciku,
  • Wciskacie przycisk nowej  strony – i już możecie notować na następnej stronie.

Teraz macie kopię analogową – i cyfrową, w pamięci urządzenia. Podobno mieści się tam do 60 stron.

Ważne: przed rozpoczęciem pisania musicie nacisnąć przycisk nowej strony. Inaczej etui będzie zapamiętywało znaki na jednej stronie – i powstanie niezły mętlik. Nie można wrócić do poprzedniej strony.

Co ciekawe… po kilku dniach używania reset nie był już potrzebny – urządzenie uruchamiało się „samo” po otworzeniu notatnika.

Aplikacja

Ok, notatki w urządzeniu, teraz trzeba by się do nich jakoś dostać… Aplikacja dla Note+ doczekała się ostatnio dużego uaktualnienia i z moim tabletem z Android 10… po prostu działa (Kruger& Matz 1069 Eagle).

Aplikacja wydaje się dobrze przemyślana. Zaczynamy od tworzenia notatników, które będą przechowywały nasze notatki (coś jak foldery). Aplikacja wykrywa czy na urządzeniu nie ma stron (off-line) do zaimportowania – jeżeli tak, doda je do aktywnego notatnika. Potem przechodzimy do notatek – można je przeglądać, edytować, tagować itp. Jest również opcja live – piszecie w zeszyciku, co od razu pojawia się w aplikacji.  Notatki można łatwo eksportować jako obrazki – i dzielić się nimi jak w każdej innej aplikacji androidowej. W ostatniej wersji zabrakło łączenia stron – mam nadzieję, że ta opcja wróci.

Aplikacja oferuje również back-up do chmury, który pozwala na synchronizowanie notatek między urządzeniami.

Nie testowałem aplikacji na iOS – tylko na androidach. 

Kilka uwag eksploatacyjnych

Kilka uwag eksploatacyjnych:

  • Parowanie: tu nie miałem większych problemów (oprócz tych na początku, pamiętajcie o 'ukrytym’ przycisku reset).
  • Po sparowaniu aplikacja proponuje pobranie stron z urządzenia. I tu uwaga: po pobraniu strony usuwane są z pamięci urządzenia – a więc istnieją tylko w aplikacji (i analogowo),
  • Synchronizacja z chmurą wymaga konta google lub facebook. Nie trenowałem z facebook – ale dla googla wymagany jest pełny dostęp do konta, łącznie z kontaktami. Zupełnie nie wiem po co. Pewnie lepiej utworzyć sobie dodatkowe konto – a nie dawać dostęp do tego, które używacie na co dzień jako jako główne. Strzeżonego…
  • Ponieważ strony wysyłane są do zewnętrznej chmury – zawsze istnieje ryzyko ich utraty – lub niepowołanego dostępu. Pamiętajcie o tym zanim wyślecie notatki z hasłami, danymi wrażliwymi – lub np. notatki z firmowego spotkania. Jeżeli chcecie używać notatnika w pracy – upewnijcie się, że jest to zgodne z polityką Waszej firmy,
  • Pamiętajcie, że eksportuje się obrazki (jpg, png, gif) – jeżeli zdecydujecie się wysłać je do google photos może wiązać się to z dodatkową utratą jakości obrazka – w rezultacie strona może się stać praktycznie nieczytelna; google drive wydaje się więc znacznie lepszym wyborem.
  • Niestety ani urządzenie, ani aplikacja w żaden sposób nie sygnalizują, że kończy się bateria. W pewnym momencie po prostu zauważycie, że przy pisaniu dioda ani nie mruga na niebiesko, ani nie reaguje na długopis zielonymi piknięciami. Szkoda, ostrzeganie o końcu baterii bardzo by się przydało. Na plus przemawia długi czas życia baterii i stosunkowo szybkie ładowanie.
  • Etui pracuje jedynie z urządzeniami IoS lub android. Nie ma wersji na PC – a szkoda, bo fajnie by było pisać – i wyświetlać to uczniom na ekranie komputera.
  • Aplikacja umożliwia rozpoznawanie pisma, ale jedynie w kilku językach – i polskiego nie ma wśród nich. W miarę staranne pismo rozpozna. Wstydu nie ma, działa jak każde inne rozpoznawanie tego typu.
  • W komplecie dostaniecie elegancki zeszycik – ale w polskich sklepach jeszcze nie udało mi się podobnego znaleźć, Będziecie zdani na te zszywane, co nie wygląda już tak efektownie. 100 kartkowy dzielę na pół.
  • Magnetyczna wtyczka zasilająca jest super, ale… całkowicie unikalna; w razie zgubienia lub uszkodzenia kabelka – zamiennika nie znajdziecie, a kabelek drogi (ale do dostania).

Podsumowanie

Note+ plus używam już od prawie roku . Urządzenie robi dokładnie to, co powinno. Wysoka jakość wykonania sprawia, że nie zużywa się ani wizualnie – ani technicznie. Bateria trzyma jak na początku. Nowa wersja aplikacji działa (poprzednia była… delikatnie mówiąc niedopracowana). Uważam, że pod względem funkcjonalnym to bardzo przydatne narzędzie dla tych, co wolą pisać niż klikać.

Cena? Niestety około 400 złotych.