Kupuję NES – na co zwrócić uwagę?

Zakup sprzętu, który liczy sobie ponad trzy dekady, zawsze wiąże się z ryzykiem. Na szczęście NES wyprodukowano w milionach egzemplarzy, więc na pewno uda Wam się znaleźć taki odpowiadający Waszym potrzebom. Może to jednak wymagać trochę cierpliwości…

Na co warto zwrócić uwagę?

Zawarte poniżej informacje są tylko i wyłącznie moimi obserwacjami. Mimo że piszę je w najlepszej wierze, mogą być traktowane najwyżej jako wskazówki – nigdy jako wiążącą opinie o charakterze eksperckim. Jestem tylko hobbystą. W żadnym razie nie jestem profesjonalnym znawcą konsol i ich rynku. Weźcie to pod uwagę opierając swoje decyzje na tym tekście. W żadnym wypadku tekst ten nie może być argumentem w Waszych dyskusjach o charakterze handlowym. Również nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za ewentualne decyzje i wiążące się z nimi jakiekolwiek straty lub roszczenia zaistniałe w ich rezultacie.

Almanach NES powinien Wam uświadomić, że zakup NES’a wymaga… zadania sprzedającemu kilku pytań:) Wiecie już więc, że nie wszystkie gry będą działać na wszystkich wersjach konsoli (dmuchanie w kartridż niewiele tu pomoże), nie wszystkie pady będą pasować. Problemy może też sprawić dobór zasilacza, przewodów video itp.

W związku z wieloma wersjami NES oraz regionalizacją, wydaje mi się, że najbezpieczniej kupować  komplety gotowe do grania. Rozglądam się za zestawami złożonymi  z:

  • konsoli z zasilaczem,
  • przewodów a/v (zwłaszcza ważne dla wersji francuskiej),
  • przewodu i adaptera RF (podłączanego do wejścia antenowego, NES-003),
  • padami,
  • przykładową grą.

W ogłoszeniach szukam jasnego określenia z jakiego regionu pochodzi komplet (NTSC, PAL-A, PAL-B). I tu uwaga: konsola zakupiona np. we Francji – wcale nie musi być francuska (tzn. z „płaskim” kablem a/v).

Dzięki zakupowi całego kompletu mogę zweryfikować, czy dostarczony  sprzęt działa. Zakup konsoli niesprawdzonej lub niekompletnej niesie ze sobą ryzyko. Uważam na opisy „działała 10 lat temu – więc teraz pewnie również„. Nie stwierdzają one jednoznacznie obecnego stanu konsoli. Przez 10 lat mogło się wiele wydarzyć, łącznie z korozją ścieżek na płycie głównej, popękaniem plastikowych elementów mechanicznych – czy wylaniem kondensatorów. Wszystko zależy od tego, czy konsola leżała w suchej szafie, czy regularnie zalewanej piwnicy.

Unikam ofert „stan nieznany – sprzedaję jako uszkodzoną”, „nie mam zasilacza, więc nie mogę sprawdzić” i jeszcze gorzej: „nie mam kabla a/v, więc nie mogę sprawdzić”. Kabel a/v kosztuje najczęściej kilka złotych (i pewnie leży w każdym domu). Zasilacz – fakt, kilkadziesiąt, ale ten koszt i tak będziecie musieli ponieść. Jak dla mnie sprzedawanie konsol zdekompletowanych lub o nieznanym stanie w cenie „gwarantowanych” egzemplarzy – nie uważam za fair.

Zakładając, że sama elektronika jest w porządku, jeden ze znajomych ekspertów stwierdził, że najważniejszy jest mechanizm ładowania kartridżów. Jest to znany i słaby punkt konsol NES. Zwłaszcza problemy mogą sprawiać gniazda. które są luźne. Kartridż może wtedy nie stykać – i nici z grania. Kartridż powinien wchodzić ciasno, nie mieć żadnych luzów, pewnie siedzieć w slocie.

Nintendo zmieniło to później w modelu NES-101 (tzw. top-loader, przypominał famicoma, ale porównywalnej popularności nie zdobył).

Przyciski na obudowie (POWER i RESET) powinny działać  – i to działać bez zacięć i skoków. Trudno dostać ich zamienniki, więc warto się co do tego upewnić.

Podobnie ma się rzecz ze wszystkimi gniazdami – padów, kabli a/v – a zwłaszcza zasilacza. Nie powinny być wyrobione. W oryginale są porządnie wlutowane – więc wszelkie ich „gibanie” się wzbudza moją  czujność.

Po włączeniu konsola powinna działać, nie resetować się sponatnicznie czy nadmiernie grzać.

Telewizor

Pomyślcie, jaki macie w domu telewizor. Nie chcę Was zniechęcać, ale obraz z konsoli na telewizorze HD lub monitorze komputerowym… może rozczarować. Powodem jest to, że nowoczesne wyświetlacze mają rozdzielczość kilkukrotnie (co najmniej) większą niż rozdzielczość sygnału podawanego przez NES. NES generuje obraz o rozdzielczości 256 × 240 punktów PAL (256 × 224 NTSC). Pełne HD to 1920×1080 puntów. To znaczy na wyświetlaczu hd mógłby się zmieścić obraz z… 28 konsol jednocześnie:)

Telewizor musi coś zrobić z takim sygnałem o wielkości znaczka pocztowego, „rozciągnąć” go do swojej rozdzielczości. W praktyce musi „rozsunąć” piksele obrazu i „wypełnić” powstałe w ten sposób „wolne” przestrzenie jakąś zawartością – najlepiej pasującą do oryginalnych (wiodących) punktów:) Proces ten nazywa się „upscaling”. Niektóre telewizory robią to lepiej (z reguły te droższe) – inne gorzej. Co więksi fani retro-gamingu kupują specjalne up-scalery, które wyręczają w tym telewizor i podają mu gotowy sygnał HD.

Po drugie – nowoczesne telewizory mają najczęściej proporcje 16×9. Konsole pochodzą z czasów, kiedy standardem było 4:3. Jeżeli telewizor nie ma opcji przełączania między obrazami o różnych formatach – obraz na nim będzie „dziwnie” rozciągnięty.

W rezultacie na ekranie swojego domowego telewizora, zamiast klimatycznej pikselozy, możecie zobaczyć nieostre ludziki o nienaturalnych proporcjach poprzedzielane przez jaśniejsze horyzontalne linie z przedziwnymi artefaktami i zniekształceniami na krawędziach… Co gorsza, niektóre telewizory mogą uznać, że sygnał 240 linii jest częścią… sygnału 480 (czyli zwykły PAL) wysyłanego z przeplotem (odświeżanie całego ekranu co drugą ramkę). Wtedy czeka Was jeszcze większe rozczarowanie.

Rozwiązanie? Lepiej unikać wyjścia RF, używać wyjścia kompozytowego, jeżeli jest RGB – albo s-Video.

No a już najlepiej… kupić  telewizor analogowy:)

Zapper

Zapper – czyli pistolet „świetlny” – to jeden z gadżetów, w który możecie doposażyć swoją konsolę. Celujecie w ekran telewizora, naciskacie spust – i kaczka upolowana (Duck Hunt).

Zapper nie działa z telewizorami cyfrowymi. Cała „magia” polega na tym, że konsola na chwilę gasi grę, zastępując ją czarnym tłem z jasnym kwadratem oznaczającym pozycję obiektu. Soczewka w zapperze patrzy na ekran i jeżeli w momencie naciśnięcia spustu jest skierowana  na biały kwadrat – mamy trafienie.

Podmiana ekranu trwa bardzo krótko. Matryca telewizora cyfrowego nie jest w  stanie całkowicie się wygasić, oznaczyć obiekty i zapalić w odpowiednio krótkim czasie.

Rozwiązanie? Telewizor analogowy…

NTSC i PAL

To już zazwyczaj nie jest problem. Kiedyś-kiedyś telewizor europejski nie potrafił odtworzyć sygnału NTSC. Ba – problemy występowały w samej Europie (Secam L i D/K). Dopiero później powstały telewizory tzw. multi-system. Teraz jest to standardem. Wasz telewizor cyfrowy powinien poradzić sobie tak z sygnałem PAL – jak i NTSC. Z telewizorem analogowym może być już różnie. Najpierw sprawdźcie to w instrukcji.

Cena i wartość

Nie chcę tutaj przytaczać i komentować poszczególnych ofert i cen sprzedaży. To jest wolny rynek, rzeczy mają taką wartość, ile ktoś za nie chce zapłacić. Nie ma co się zżymać na sprzedawców – jeżeli wystawią konsolę za zbyt dużą cenę – ich ryzyko, że będą szukać klienta miesiącami. Nie ma złych transakcji, jeżeli kupujący jest zadowolony.

Po przeglądnięciu kilku ofert sami zobaczycie, jaki jest przedział cenowy. A rozrzut może tu być bardzo duży – nawet kilkukrotny. Warto przemyśleć, czy cena przekłada się na wartość, jaką ma dla Was dany komplet.

Moim zdaniem, wartość konsoli podnosi:

  • Seria, która jest dzisiaj już stosunkowo rzadka, np Mattel lub Nes Version,
  • Potwierdzenie sprawności konsoli (np. zdjęcia konsoli podłączonej do monitora z uruchomioną grą),
  • Ładna obudowa, brak zarysowań, brak pęknięć i wyszczerbień, obudowa spasowana bez szczelin czy śladów brutalnego otwierania śrubokrętem,
  • Karty ciasno wchodzące w złącze w konsoli,
  • Oryginalny zasilacz AC,
  • Oryginalne akcesoria – np. pady,
  • Dodatkowe pady, zapper (pistolet „świetlny”), rozgałęźnik na 4 pady (Nintendo Four Score), pado-joystick NES Advantage,
  • Pudełko od konsoli ze styropianami i kwitami – ale odpowiadające tej konsoli,

Co do „rzadkich wersji”: u nas Mattel jest rzadka, bo na nasz region w ogóle nie miała być sprzedawana. W Wielkiej Brytanii jest również nieczęstym gościem aukcji, ale za „rarytas” uznana nie będzie. Mattel działa w systemie PAL-A, zwróćcie na to uwagę przy zakupie gier.

Co według mnie obniża wartość zestawu/konsoli:

  • Wszelkie objawy przeciwne do wymienionych powyżej – na czele z brakiem deklaracji czy sprzęt jest sprawny,
  • Brak zasilacza, kabli a/v,
  • Brak jednoznacznie określonego statusu regionalizacji,
  • Wymienione elementy konsoli – np. klapka,
  • Kable łatane z użyciem izolacji,
  • Wyrobione pady,
  • Pozrywane naklejki, oczywiste ślady napraw/rozkręcania konsoli na siłę,

Osobiście, za duży minus uważam też „usprawnienia” konsoli – a zwłaszcza usunięcie regionalizacji. Taka modyfikacja oznacza, że miała miejsce ingerencja np. w płytę główną. Mogło to być zrobione profesjonalnie – albo kompletnie rzeźniczo. Tak czy inaczej – skutki takiej ingerencji mogą być trudne do przewidzenia – od resetowania się, grzania aż po inne zagrożenia, wynikające np. ze spięcia (nie wspominając o umowie licencyjnej). Jestem zdecydowanym przeciwnikiem takich modyfikacji,

Do czego mam pewne wątpliwości (ani na plus – ani na minus):

  • Wybielona obudowa: z czasem jasny plastik (zwłaszcza wystawiony na działanie promieni słonecznych) – żółknie. Są sposoby na jego „odświeżenie”. Na plastik nakłada się wodę utlenioną (w maści), zawija w folię – i odstawia na słoneczko. Niestety, nie jestem w stanie powiedzieć, czy nie ma to ujemnego wpływu na obudowę. osobiście wolę… po prostu wybierać egzemplarze mniej „żółte”.
  • Zamienniki – napisałem wcześniej, że oryginalne akcesoria są w cenie; należy sobie jednak zdawać sprawę, że ten sprzęt ma po 30 i więcej lat. W końcu nawet najlepszy zasilacz padnie. Z czasem zamienniki są więc konieczne – nawet ze względów bezpieczeństwa, Oczywiście pozostaje kwestia jakości tych zamienników – tanie mogą być wręcz niebezpieczne dla Waszej konsoli (i domu). Pamiętajcie, że oryginalne zasilacze NES miały wyjście AC – wiele zamienników dostarcza jedynie prąd stały (DC); co się tyczy padów – większość „zamienników” wygląda jak oryginały – ale nie ma napisu „Nintendo”. Chociaż… mam kilka takich zamienników – nie sprawiają problemów a gra się na nich całkiem fajnie.
  • Pudełko, styropiany i kwity – ale od innej konsoli… Zazwyczaj gdy tylko pudełko pojawia się w komplecie, wyjściowa cena zestawu rośnie nawet 2-3 krotnie. Nie do końca to rozumiem – zwłaszcza w przypadku pudelek pogniecionych, porwanych – lub pochodzących od innego zestawu. Jednak dla kolekcjonerów może to mieć znaczenie.
  • Komplety sprzedawane z całym pakietem gier: gra po grze wygooglajcie ich cenę. Niestety często jest tak, że w paczce 10 gier – tylko kilka jest fajnych, reszta to „wypełniacze”. Sprawdźcie, czy te gry faktycznie Was interesują – jeżeli lubicie strzelanki a w paczce jest 7 gier sportowych – serio? tego szukacie?
  • Konsola po naprawach – pamiętajcie, że jak każdy sprzęt – NES’y też się psuły. Nie wiecie więc w jakich okolicznościach (i z jakiej przyczyny) nastąpiło jej otwarcie. A może przy okazji wymieniono kondensatory i tylko dlatego… konsola jeszcze działa?

Podsumowanie

Jak w każdym przypadku – zakupy podyktowane emocjami i modą mogą okazać się pomyłką i stratą kasy. Zanim klikniecie „kupuj” – dokładnie zorientujcie się, czy dana oferta jest dokładnie tym, czego szukacie. Fakt, ten sprzęt ciągle drożeje. Ale cały czas można znaleźć dobre oferty w rozsądnych cenach.

Skomentuj ten tekst na Facebook.