3Doodler: zabawka czy narzędzie?

Jakiś czas temu kupiłem sobie pióro 3D: 3Doodler.

3Doodler!
3Doodler!

3Doodler to rodzaj pióra, które pisze… plastykiem. Taka ręczna drukarka 3d. Z jednej strony wkłada się filament (czyli pręciki plastykowe), pióro je wciąga, topi i wyciska z drugiej strony. Wychodzący plastyk jest na tyle elastyczny, że przez jakieś pół sekundy można go rozciągać i układać. W rezultacie można tworzyć bajeczne kształty 3D.

Poniżej będę trochę narzekał, ale 3Doodler naprawdę działa!

Nie będę się rozwodził nad pudełkiem (solidne z niewielkim naddatkiem), kolorystyką narzędzia (jak z Fordem T – byle czarny), estetyką (inkrustowany waterman to-to nie jest). Pomimo że wygląda raczej topornie – po godzinie zabawy ręka mi nie odpadła, więc jest ok.

Rzeczywistość trochę malowana

Rozpakowany, podłączony, rozgrzany, włożony jeden z załączonych plastykowych patyczków i … działa! No to prostu.

Uwaga na podłoże!

Nieprzypadkowo we wszystkich poradnikach w Sieci za podkładkę robi kartka papieru. Płynny plastyk trochę się do niej klei – dzięki temu zamiast kręcić się wokół metalowej końcówki pióra, pozostaje na podłożu. Jeżeli weźmiecie coś śliskiego – nic z tego nie wyjdzie. Ja używałem zwykłej kartki z drukarki. Pewnie można poeksperymentować z zeszytami – ale żadna mata samo-gojąca czy drewno nie zadziała. Czasami plastyk przywiera do kartki bardziej niż to potrzebne i konstrukcja odchodzi razem z papierem. Nie wiem – może to problem kartki, trzeba próbować z różnymi.

Ale fakt jest niezaprzeczalny: to działa. Na płaskiej powierzchni łatwo rysuje się kształty. Wciskam jeden z dwóch przycisków regulujących szybkość wypływania plastyku i po prostu ciągnę po powierzchni – faktycznie trochę tak, jakby się pisało.

Zabawa 3Doodlerem wymaga wprawy

Nie dajcie się zwieść filmikom w Sieci. Operowanie 3Doodlerem wymaga wprawy. Przypomina to trochę układanie wzoru z cienkich nitek. Wymaga dużo cierpliwości i pewnej ręki. Na początek w ogóle zapomnijcie o konstrukcjach 3d:) Wyciągnięcie nitki o rozsądnej grubości w górę wymaga wyczucia. A uzyskanie równej nitki bez „guzełków” – cóż, mam Doodlera jakiś czas i jeszcze mi się nie udało. Trzeba nauczyć się, jak plastik pracuje – jak się ‚ciągnie’, jak długo zastyga itp. Praktyka, praktyka i tyle.

Momentami pióro się ‚zacina’

Pióro cały czas musi podgrzewać filament (czyli ten plastyk). Momentami z tym nie nadąża i plastik po prostu przestaje płynąć. To normalne, na wolniejszym biegu zdarza się rzadko. Po chwili plastik wychodzi znowu.

Zapach

Cóż – pióro topi plastik. W tym procesie wydziela się zapach – wcale nie taki przyjemny. Używajcie tego pióra jedynie w dobrze wentylowanych pomieszczeniach! Serio.

Największy problem: filament!

3Doodler używa PLA lub ABS o grubości 3mm. Oryginalny plastyk do 3Doodler’a to pręciki o długości ok. 30cm. Problem w tym, że znikają błyskawicznie! Niewielki przedmiot to 10-20 pręcików jak nic! Oczywiście zużycie jest proporcjonalne do wielkości ‚malowanego’ przedmiotu.

Jeżeli zamierzacie używać oryginalnych wkładów – zbankrutujecie.

Zamiast potwornie drogich patyczków (25 kosztuje 50 PLN!) od początku miałem plan użyć zwykły wkład do drukarek 3D. Kilogram kosztuje od 60 PLN (ja kupiłem Vellemana za 100PLN, a niech mu tam:)). Kupując go nie zdawałem sobie jednak sprawy, że jest on tak sztywny. 3Doodler wymaga prostego kawałka plastyku. Inaczej pióro go nie wciągnie do środka.

Rozprostowanie 3mm plastyku ze szpuli nie jest łatwe

Trochę się nagimnastykowałem, żeby „mechanicznie” wyprostować kawałek PLA. Pióro go wciąga bez problemu, póki pręcik jest prosty – z pokręconym ledwo sobie radziło. Wizja kupowania 10x droższych patyczków trochę mnie zmroziła. Ale gdzie problem – tam i rada.

Prostowanie PLA ze szpuli

Piekarnik nagrzany do 50st; drewniana deska do krojenia; tnę PLA ze szpuli na ~30 cm kawałki (właściwie zakręciki); wstawiam do piekarnika (na desce) na 4 minuty. Po tym czasie PLA staje się dość plastyczne – ale tylko przez kilka sekund po wyjęciu z piekarnika. Wyciągam na samo-gojącą matę i rozciągam chwytając za końce. Przytrzymuję kilka sekund i roluję. To wystarczy, żeby PLA stało się prościutkie. Działa z Doodlerem bez problemu. Oczywiście producent zaleca używani jedynie oryginalnych pręcików.

I co dalej?

A dalej trening, trening i jeszcze raz trening. Ale można wyczarować całkiem fajne rzeczy. Przynajmniej tak widziałem w sieci….

3doodler_choinka

4 komentarze do “3Doodler: zabawka czy narzędzie?”

    1. Niestety START wymaga materiału z niższą temperaturą topnienia (ze względu na dzieci). Tradycyjny materiał nie zadziała. Sprawdziłem empirycznie 🙂
      Na Aliexpress można znaleźć zamienniki do START, ale nie są wcale dużo tańsze. Udało mi się znaleźć na Allegro tańsze zamienniki, ale to nadal spory wydatek.

Dodaj komentarz