Nowa bateria do laptopa – kilka linuksowych sztuczek (acpi, awk, watch)

Samsung n130 to takie 10 calowe maleństwo. Wprawdzie procesor Atom N270 nie grzeszy wydajnością, ale 2GB ramu z SSD 64GB pod kontrolą linuxa (lubuntu) w zupełności wystarcza jako maszyna do pisania – a i czasem na internet można spojrzeć (przeglądarka tekstowa – tutaj i tutaj).

Lekki, z matowym ekranem, genialną klawiaturą – idealny  do podróży. I ta bateria: po tylu latach nadal 70% sprawności i do 3 godzin działania. Niestety trochę mi to przestało wystarczać… Nadszedł  czas na jej wymianę.

Szybkie przeszukanie portalu aukcyjnego zaskoczyło mnie – i to bardzo pozytywnie. Mimo że produkcja n130 już dawno się zakończyła, do wyboru miałem kilku dostawców akumulatorów. Oczywiście wszystko zamienniki. W rezultacie postanowiłem „zaszaleć” i kupić produkt Green Cell o pojemności 6600maAh. W porównaniu do oryginalnych 4000mAh minus 30% utraty pojemności ze względu na wiek – różnica powinna być odczuwalna.

Czytaj dalej Nowa bateria do laptopa – kilka linuksowych sztuczek (acpi, awk, watch)

Grafika w przeglądarce tekstowej…?! (tekstowa:))

Ostatnio pokazywałem Wam lynx’a – przeglądarkę działającą w trybie tekstowym. Jest szybka, łatwa w obsłudze i przede wszystkim nie wymaga wielu zasobów. Bardzo przydaje się gdy zabraknie warstwy graficznej – a przy odrobinie zaparcia mozna ją również używać na co dzień (zwłaszcza w parze z czytnikami RSS).

Mimo wszystko, czasami przydałby się jakikolwiek podgląd plików graficznych… Powstaje więc pytanie: czy można wyświetlać obrazki w… oknie tekstowym terminala?!

Czytaj dalej Grafika w przeglądarce tekstowej…?! (tekstowa:))

lynx – przeglądarka w oknie tekstowym?!

Reaktywujecie starego laptopa? Zdalnie konfigurujecie termial hp? A może właśnie zainstalowaliście wersję ‚light’ Raspbiana na Raspberry? Albo używacie innej dystrybucji, która nie ma  środowiska graficznego. A pomoc googlowa „czasami” się przydaje…

Czy można przeglądać internet bez wypasionej warstwy graficznej?

Czytaj dalej lynx – przeglądarka w oknie tekstowym?!

Moja pierwsza drukarka 3D (daVinci MiniMaker)

Drukarka 3D zawsze znajdowała się wysoko na mojej liście „marzeniowej”. Problem polegał na tym, że jakoś… nie mogłem się do tego zakupu przekonać. Do zastosowań zrób-to-sam (DIY), sprzęt taki wydaje się co najmniej interesujący. W teorii, drukarka 3D pozwala skoncentrować się na samym pomyśle, jego planowaniu, projektowaniu – przejmując na siebie (jakże żmudne czasami) – wykonanie. Właśnie, teoretycznie.

Naczytałem się trochę o drukarkach 3D. Niestety z przytaczanych w sieci relacji często wynikało, że urządzenia te powstały głównie po to, żeby upokarzać ludzkość. Początkowy okres optymizmu (w tym wypadku oznaczający przekonanie, że człowiek rządzi maszynami które sam stworzył) – mijał w momencie wyciągnięcia dziesiątków trybików z paczki… Szczęśliwcy po pół roku nierównej walki z poziomami, temperaturami i meandrami oprogramowania – jednego dnia (zazwyczaj niespodziewanie) odzyskiwali kontrolę i drukowali swój pierwszy gwizdek. Niestety tylko po to, żeby grawitacja (lub inna czarna materia) rozkalibrowała skomplikowane urządzenie następnego wieczoru. To nie było zachęcające. A przecież mówimy o inwestycji od setek do tysięcy złotych. I całej furze (jeszcze droższego) czasu.  

Dlatego, mimo że miałem wielką ochotę – z zakupem drukarki 3D zwlekałem ile tylko mogłem. Aż… po prostu ją kupiłem. Jak zwykle – kombinacja przypadku, promocji i wiosennego przypływu optymizmu (!)…

Czytaj dalej Moja pierwsza drukarka 3D (daVinci MiniMaker)

GameBoy (classic) – zmiana baterii

Jednym ze zmartwień fanów klasycznych gier na Game Boy’e są rozładowujące się baterie podtrzymujące pamięć gier. Mimo że baterie guzikowe są naprawdę długowieczne – kiedyś w końcu się wyczerpują. W rezultacie gra „zapisze” swój stan – ale po wyłączeniu zasilania konsoli wpis zniknie.

Na szczęście wymiana nie jest skomplikowana. Pokazywałem to na przykładzie kasetki dla Game Boy Advance tutak: Jak wymienić baterię w kartridżu Game Boy Advance. Tym razem trafiła mi się gra Donkey Kong GB – dla klasycznego Game Boya. Wymiana baterii jest tu nawet prostsza niż w GBA – po prostu jest na nią więcej miejsca.

Czytaj dalej GameBoy (classic) – zmiana baterii

Linux: automatyczne zamykanie systemu z crontab (i Pythonem)

Jednym z problemów, jaki trapił mój serwer wydruku było to… że czasem zapominałem go wyłączać. A siedział w zamkniętej szafie przez co grzał się odrobinę (o kwestiach poboru prądu nie wspomnę).

Na szczęście rozwiązanie tego problemu w linuxie jest stosunkowo proste.  Sprowadza się do opanowania jednego programu: crontab. Przyda się również znajomość Pythpna – choćby najbardziej podstawowa.

Czytaj dalej Linux: automatyczne zamykanie systemu z crontab (i Pythonem)

Mini robot :MOVE – szybkie uruchomienie (czyli jak zostać najlepszym bratem/siostrą, rodzicem, ciotką/wujkiem, babcią/dziadkiem)

Robot :MOVE to niewielki, dwukołowy jeździk sterowany przez micro:bit. Jego budowa i uruchomienie nie jest skomplikowane, wymaga jednak kilku kroków, które muszą być wykonane w odpowiedniej kolejności.

Poniżej znajdziecie kompletną instrukcję, która pozwoli zrobić to między niedzielnym obiadem a podwieczorkiem:)

Zakładam tu, że :MOVE będziecie sterować ze smartfona z Androidem (ewentualnie iOS, ale tego tu pominę). W tym celu należy:

  1. Zbudować :MOVE,
  2. Wgrać na micro:bit odpowiedni program,
  3. Sparować micro:bit z telefonem (jak każde inne urządzenie Bluetooth),
  4. Na telefon załadować aplikację Kitronik Move…

…i do wieczora pełnić honory najlepszego rodzica/wujka/cioci/dziadka/babci:)

Czytaj dalej Mini robot :MOVE – szybkie uruchomienie (czyli jak zostać najlepszym bratem/siostrą, rodzicem, ciotką/wujkiem, babcią/dziadkiem)

:MOVE – robot sterowany przez micro:bit (budowa)

:MOVE to jedna z ciekawszych „zabawek” opartych na micro:bit. W największym skrócie, :MOVE to niewielki, sterowany przez micro:bit robot jeżdżący. Podstawowy zestaw to właściwie sam „jeździk”. Nie zawiera żadnych dodatkowych czujników – jedynie elementy plastikowe, serwa 360 i sterownik servo:lite. W sprzedaży znajdziecie dodatkowe zestawy rozszerzające możliwości :MOVE o kolejne funkcje – jak na przykład buldożer czy zderzak do grania w piłkę.

Zabawka nie jest najtańsza – zestaw kosztuje około 140 złotych. W komplecie nie ma samego micro:bit, co oznacza uszczuplenie konta o kolejne 80 złotych (chyba, że już jeden macie). Za taką cenę, niejedno można sobie skleić/wypiłować. Powstaje więc pytanie: co zyskacie, kupując taki zestaw? Czy to zabawka na 10 minut, czy wstęp do świata robotów autonomicznych?

Czytaj dalej :MOVE – robot sterowany przez micro:bit (budowa)